Po dosyć długiej przerwie spowodowanej zarówno lenistwem jak i trudnościami w wymuszeniu od mojego brata kabelka do aparatu- wreszcie jestem wraz ze zdjęciami.
Dzisiaj w ruch pójdzie w ruch moje ostatnie poczynanie w kuchni spowodowane feriową nudą, a mianowicie:
1) FRYTKI
2) SAŁATKA- wszystko, co mi pod rękę wpadło, ale nie można zapomnieć o sosie włoskim- ja osobiście wielbię sos z knora.
3) BUŁECZKI JAK W ,,TEVERE":
-2 szklanki mąki
-3 dkg drożdży
-1 łyżka roztopionego masła
- 3-4 łyżki oleju i wody
- szczypta soli i cukru
Mąkę przesiewamy, robimy rozczyn z drożdży (w odrobinie ciepłego, ale niegorącego mleka roztapiamy drożdże) i dodajemy do mąki wraz z resztą składników, ciasto wyrabiamy, wkładamy do miseczki i przykrywamy czystą ściereczką; odstawiamy w ciepłe miejsce bez przeciągów i czekamy aż ciasto wyrośnie; następnie wyciągamy ciasto, formujemy bułeczki, lecz na wierzchu robimy wgłębienie do, którego dodajemy wcześniej podsmażone mięso mielone, cebulkę lub pieczarki i wstawiamy do piekarnika.
4) SOS CZOSNKOWY- śmietanę/ majonez mieszamy z wyciśniętym czosnkiem + sól i pieprz
A oto efekt:

Jakby przeanalizować kaloryczność to idealnie pasowałoby tu zdanie z filmu ,,Julia and Julie" - jest tu tyle masła, że od samego patrzenia można dostać zawał..
Mimo to: Bon Appetit !!!!!!